Rozdział 1
Czasami masz wrażenie że wszystko jest do niczego , że nic nie trzyma cię w miejscu gdzie dorastałaś.Właśnie teraz je miałam . Była 7 rano , byłam w swoim pokoju z wielką czarną walizką , ubrana w białą koszulkę i czarne potargane spodnie w białych trampkach stojąc przed oknem patrząc na spływające po nim krople deszczu.Pamiętam ile razy siedziałam przy oknie na wielkim stosie poduszek z moja najlepszą przyjaciółką Dianą, śmiejąc się , wyżalając się sobie wzajemnie , mówiąc co będziemy razem robić gdy dorośniemy, że wyprowadzimy się z Star city i wyjedziemy do Nowego Yorku. Teraz jej nie ma , popełniła samobójstwo , na początku miałam jej za złe że mnie zostawiła ,że nie zostawiła mi chociaż kartki z napisem : " Będzie dobrze , poradzisz sobie " lub nie poprosiła mnie o chociażby o pomoc .
- Musimy już jechać , słoneczko - usłyszałam głos swojego taty
Mój tata był najwspanialszym człowiekiem na świecie . Gdy moja mama mnie zostawiła i wyjechała do Włoch , zastąpił mi ją , wspierał , pomagał . Nigdy bym nie chciała mieć kogoś innego za ojca.
- Wiesz tato , zastanawiam się czego nie zauważyłam , jak mogłabym być tak głupia że nie dostrzegłam tego jak Diana się stacza ..-powiedziałam ze łzami w oczach , po czym odwróciłam się w kierunku mojego taty , który stał za mną.
- Słuchaj , to że Diana nie dała sobie rady ze wszystkim i zrobiła to co zrobiła , nie oznacza że ty musisz całe życie się zadręczać . Czeka cię nowa przyszłość wyjeżdżasz do Nowego Yorku , aby studiować , to jej to o czym musisz myśleć, poznasz nowych przyjaciół . Dasz radę wierzę w Ciebie!- powiedział na co ja lekko uniosłam kąciki ust
- Dziękuje Ci tato, zawsze wiesz jak podnieść mnie choć troszeczkę na duchu - od powiedziałam po czym wtuliłam się w swojego tatę.
- Zawsze możesz na mnie liczyć , pamiętaj o tym - powiedział po cichu a ja puściłam mojego ojca i słuchałam co mówi - a teraz musimy już iść , do West Memphis Airport są prawie 3 godziny drogi , a samolot masz o 11 , chciałbym Ci przypomnieć - dodał i wyszedł z mojego pokoju.
Ostatni raz przeleciałam wzrokiem po moim pokoju , będę za nim tęsknić , pomyślałam.
* 9 godzin później*
Wychodziłam z z lotniska w Nowym Yorku , gdy wyszłam poczułam ciepły wiatr , który przyjemnie owiał moje ciało.
- Witaj Nowy Yorku -powiedziała bardzo cicho, po czym podeszłam do taksówki.
To będzie długi rok , pomyślałam i weszłam do pojazdu , podczas gdy kierowca wkładał moją gigantyczną walizkę do taksówki.Usiadłam wygodnie i wyjęłam telefon z kieszeni moich czarnych , potarganych spodni , wybrałam numer mojego taty i zadzwoniłam.
- Doleciałam , wszystko jest okej - powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko, ukazując swoje białe zęby .
--------------------------------------
Witam wszystkich bardzo serdecznie !
Opowiadanie piszę z czystej przyjemności. Może nie jest ono jakieś wybitne czy też szczególnie dobre , ale wydaje się ok. Za wszelkie błędy ortograficzne czy też interpunkcyjne , przepraszam . Rozdziały będą się ukazywać w różnych odstępach czasu , zależy od tego czy będę mieć wenę. To chyba na tyle na dzisiaj, Dziękuje Wam za przeczytanie i zachęcam do komentowania ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz